Wybierz swój język

Żywy most przyjaźni między narodami

Ukraińska edycja XXXVII Międzynarodowego Festiwalu Folklorystycznego „Bukowińskie Spotkania” odbyła się w Czerniowcach w sobotę i niedzielę, 11–12 lipca

 CZERNIOWCE CO ROKU goszczą to wyjątkowe wydarzenie, które łączy Polskę, Rumunię, Węgry i Ukrainę oraz promuje kulturę Bukowińczyków różnych narodowości – ludzi, którzy wskutek zrządzenia losu znaleźli się poza swoją ojczyzną. To międzynarodowe przedsięwzięcie kulturalne zgromadziło miłośników bukowińskiego folkloru.

Dwudniowe obchody rozpoczęły się w sobotę o godzinie 10:30 na ulicy O. Kobylańskiej, w pobliżu Domu Polskiego. Mimo wczesnej pory zgromadził się tam liczny tłum, by obejrzeć występy artystyczne z udziałem ukraińskich i polskich zespołów. Uczestnicy powitali również Zbigniewa Kowalskiego, dyrektora tego objazdowego festiwalu. Wyjaśnił, że miejsce rozpoczęcia tego tradycyjnego wydarzenia nie zostało wybrane przypadkowo; pomysł na festiwal „Bukowińskie Spotkania” narodził się właśnie tutaj, w Domu Polskim – miejscu często odwiedzanym przez świętej pamięci Kazimierza Feleszkę, profesora Uniwersytetu Warszawskiego. Jako rodowity Bukowińczyk i uczony europejskiego formatu badał on losy swoich rodaków w różnych krajach.

Władysław Strutyński, prezes Obwodowego Towarzystwa Kultury Polskiej im. Adama Mickiewicza i docent Czerniowieckiego Uniwersytetu Narodowego im.Ju.Fedkowycza, dodał, że Feleszko – przyjaciel i pokrewny duchem współpracownik etnografa Zbigniewa Kowalskiego – tak bardzo zaraził swego kolegę tą ideą, iż pan Zbigniew (który nie jest rodowitym mieszkańcem Bukowiny) kieruje festiwalem – a tym samym poświęca ogromny wysiłek organizacji „Spotkań Bukowińskich” – już od końca lat 80.

Sądząc po reakcjach mieszkańców Czerniowiec oraz gości, którzy mieli szczęście uczestniczyć w sobotnich uroczystościach, występy polskich i ukraińskich zespołów wywarły ogromne wrażenie. Występ dziecięcego zespołu folklorystycznego (wokalno-tanecznego) „Dolynianka” ze Starej Krasnoszory przyjęto gromkimi brawami i oklaskami. Ci potomkowie górali  Czadeckich zademonstrowali ciągłość pokoleniową, gdy dorośli wystąpili razem z uczniami, a nawet czteroletni chłopiec, który z zapałem próbował wykonać wszystkie tradycyjne kroki taneczne.

W zeszłym tygodniu zespół wrócił z Polski, gdzie uczestniczył w tradycyjnym otwarciu XXXVII Międzynarodowego Festiwalu Folklorystycznego w Pile i Jastrowiu. Nic więc dziwnego, że kolejnym wykonawcą przed Domem Polskim był zespół „Jastrowiacy”; jego solistka,  Agnieszka Ramucka, prawdziwie porwała publiczność polskimi pieśniami ludowymi, które skłoniły zgromadzonych nie tylko do rytmicznego tupania, ale wręcz do ruszenia do tańca. Po nich wystąpił zespół Towarzystwa Niemiecko-Austriackiego „Widrodżennia” (którego siedziba mieści się naprzeciwko Domu Polskiego), a w powietrzu rozbrzmiały słowa w języku niemieckim: „Jesteśmy Bukowińczykami, bo żyjemy w krainie buków...”.

Publiczność miała okazję usłyszeć dawne pieśni i zobaczyć obrzędy z Rumunii oraz Ukrainy, podziwiać żywiołowe tańce bukowińskie i dać się oczarować melodiom – od radosnych po pełne melancholii. Choć styl każdego z zespołów jest odrębny, łączy je wspólny mianownik: autentyczny charakter bukowiński. UCZESTNICY FESTIWALU przeszli w uroczystym korowodzie ulicą Olgi Kobylańskiej oraz przez Plac Centralny na Plac Teatralny, gdzie odbyło się uroczyste otwarcie XXXVII Międzynarodowego Festiwalu Folklorystycznego. Tradycyjne trembity obwieściły rozpoczęcie „Spotkań Bukowińskich”.

Oksana Symak, wiceprzewodnicząca Czerniowieckiej Obwodowej Administracji Wojskowej, powitała uczestników i gości wydarzenia, zaznaczając, że festiwal ten symbolizuje jedność, wzajemne zrozumienie i szacunek dla dziedzictwa kulturowego; podkreśliła ona, że ​​nawet w czasie wojny kultura pozostaje istotną siłą, która podtrzymuje pamięć historyczną, kształtuje tożsamość narodową i jednoczy ludzi wokół wspólnych wartości.

Zbigniew Kowalski, dyrektor festiwalu „Bukowińskie Spotkania”, zauważył, że ten festiwal pozostaje wyjątkowym projektem międzynarodowym: „Bukowina działa jak magnes. Niezależnie od tego, gdzie mieszkają osoby związane z Bukowiną – w Polsce, Rumunii czy innych krajach – dążą one do tego, by tu przyjechać. To właśnie osobiste relacje stanowią najważniejszy element tego festiwalu”.

Uczestników serdecznie powitali Jurij Łysiuk, zastępca mera Czerniowiec, oraz Mykoła Szkryblak, dyrektor Bukowińskiego Centrum Kultury i Sztuki. Zdaniem Mykoły Szkryblaka, dla gości z zagranicy coroczny udział w festiwalu stał się przede wszystkim wyrazem wsparcia dla Ukrainy. Od początku pełnoskalowej wojny wydarzenie to stanowi również platformę do zbierania środków na potrzeby Sił Zbrojnych Ukrainy. „Festiwal przypomina, że ​​życie toczy się dalej i że nie damy się pokonać, jego uczestnicy wciąż wspierają Siły Zbrojne Ukrainy. Czasami żartujemy, że do naszych puszek  trafia „cała Europa”, bo ludzie wrzucają tam zarówno hrywny, jak i złote czy euro” – dodał.

W uroczystym otwarciu wzięli udział członkowie oficjalnych delegacji: przedstawiciele Urzędu Miasta Câmpulung Moldovenesc – Mihăiță Migura, Rodica Erhan, Mihaela Axantei i Virgil Macovei – oraz zastępca burmistrza Jastrowia Sławomir Jurczyk.

Na placu zgromadził się tłum, choć wkrótce zaczął on topnieć, gdy nagła ulewa zmusiła ludzi do ucieczki. Mimo to występujący na scenie artyści nie dali się zniechęcić. Z czasem, gdy zza chmur wyjrzało słońce, jakby zatrzymując się, by przyjrzeć się temu barwnemu i pełnemu energii widowisku, widzowie zaczęli wracać. W tegorocznej edycji wydarzenia biorą udział 25 ukraińskich zespołów artystycznych, dwa z Rumunii – „Piatra Șoimului” z Câmpulung Moldovenesc oraz „Siretul” z miasta Siret – a także wspomniany już polski zespół „Jastrowiacy”.

CZEKAJĄC na swój występ, członkinie zespołu ludowego „Kozaczka” opowiedziały o tym, że od 17 lat popularyzują ukraińską pieśń, by przyszłe pokolenia nie zatraciły więzi z tradycją. „Jesteśmy wiejskimi kobietami, które godzą pracę zawodową z obowiązkami domowymi i wychowaniem dzieci. Mimo to każda z nas pragnie osobistego spełnienia. Dlatego kilka kobiet zebrało się w centrum wsi Kyseliw i zaczęło śpiewać dla swoich sąsiadów. Z roku na rok nasz zespół się powiększał, a my poszerzałyśmy swój repertuar” – powiedziała Natalia Zadorożna.

Członkowie grupy młodzieżowej „Toporiwczanka” zauważają, że ten festiwal, przesycony duchem sztuki ludowej, jednoczy ludzi o różnym pochodzeniu; przyciąga ich możliwość dzielenia się własnymi tradycjami kulturowymi. Podczas ceremonii otwarcia festiwalu na Placu Teatralnym wystąpiły takie zespoły folklorystyczne, jak  „Dolynianka” (z Polskiego Towarzystwa im. Jana Pawła II w Starej Krasnoszorze), „Levenky” (ze wsi Liwynci), „Besarabskyi Koloryt” (z Chocimia), «Czeremszyna» (z Waszkowiec), „Czerwona Kałyna” (z Łużan) i „Kicmańczany” (z Kocmania), a także orkiestra instrumentów ludowych „Hlynnyćki Muzyky” oraz inne znane zespoły regionalne. Wśród nowych grup, które w tym roku po raz pierwszy włączyły się do programu, znalazły się: amatorski zespół folklorystyczny „Dżuhoneć” (z Szyriwci), „Pysanka” (ze wsi Rososzany) oraz młodzieżowy zespół folklorystyczny z Czerniowiec.

NASTĘPNEGO DNIA, 12 lipca, od rana do południa zagraniczne zespoły oraz przedstawiciele stowarzyszeń narodowych prezentowali swoją twórczość na ulicy Olgi Kobylańskiej, w pobliżu Rumuńskiego Centrum Kultury im. Eudoxiu Hurmuzakiego oraz Domu Polskiego.

Po południu Polacy z Czerniowiec zaprosili zespół „Jastrowiacy” do Domu Polskiego na kawę. Przy skromnym poczęstunku wymieniono wiele ciepłych słów i życzeń. Zbigniew Kowalski z żalem zauważył, że to już czwarty raz, kiedy „Spotkania Bukowińskie” odbywają się w warunkach wojennych. „I za każdym razem mam nadzieję, że kolejne spotkanie odbędzie się już w czasie pokoju. Dziś powtarzam: do zobaczenia na Ukrainie, pod spokojnym niebem” – dodał.

Śpiewano wiele polskich i ukraińskich pieśni; warto odnotować, że nasi koledzy z Jastrowia znają już dobrze teksty bukowińskich pieśni ludowych.

Na kawę do grupy z Czerniowiec dołączyli również Regina i Tomasz Kaluscy ze Starej Huty (Stara Krasnoszora). Przybyli także członkowie zespołu „Wianeczek” z Piotrowiec Dolnych. To miłe spotkanie musiało jednak dobiec końca, gdyż o godzinie 18:00 rozpoczął się koncert finałowy.

NA PROWIZORYCZNEJ scenie w pobliżu Pałacu Uroczystości przy ulicy O. Kobylańskiej  mieszkańcy Czerniowiec oraz goście odwiedzający region oglądali występy uczestników festiwalu. Ton wielonarodowemu wydarzeniu „Spotkania Bukowińskie” nadała Ludowa Amatorska Orkiestra Muzyki Ludowej „Bukowyna” z Czerniowieckiego Centralnego Pałacu Kultury pod kierunkiem Jewhena Tarnawskiego.

Julia Saftenko, kierownik miejskiego wydziału kultury, serdecznie powitała zgromadzonych. Swoje umiejętności oraz zaangażowanie w festiwal „Spotkania Bukowińskie” zaprezentowały zespoły folklorystyczne reprezentujące towarzystwa narodowo-kulturowe: „Echo Prutu” (działający przy Obwodowym Towarzystwie Kultury Polskiej im. A. Mickiewicza), „Wianeczek” z wiejskiego klubu Arszyca (Piotrowce Dolne); „Gwiazdy Bukowiny” Austriacko-Niemieckiego Towarzystwa Kulturalnego; Czerniowieckie zespoły: „Junist” (Centralny Pałac Kultury), „Barvystyj Rozmaj” (Centrum Kultury Tradycyjnej Ruta), „Kozacka Berehynia” (Centralny Miejski Pałac Kultury), Teatr Tradycji Ludowych „Czerniwczanka”, „Koloryt” (Centrum Kultur Narodowych Rosza) i uczniowie  Szkoły Muzycznej im. M. Łysenki.

FESTIWAL bez wątpienia zakończył się sukcesem, mimo że w tym roku wystąpiło mniej zespołów zagranicznych. Publiczność była jednak zachwycona wszystkim: barwnymi strojami, utalentowanymi śpiewakami i tancerzami, muzyką na żywo w wykonaniu instrumentalistów grających na cymbałach, sopiłce, akordeonie, trąbce i skrzypcach, a także autentycznymi emocjami, radosną atmosferą oraz uśmiechami zarówno dawnych, jak i nowych znajomych – co razem tworzyło prawdziwie świąteczny nastrój. „Bukowińskie Spotkania” stanowią bowiem żywy most przyjaźni między narodami, które łączy bogate i unikalne dziedzictwo kulturowe Bukowiny.

Oksana KOWALOWA,

Antonina TARASOWA.

 

 

Zdjęcia: Autora; Czerniowiecka Obwodowa Administracja Państwowa; „Szpalta”.

stopka2023